Rządy chcą większej kontroli nad domenami

Serwis .nxt udostępnił niejawne dokumenty pochodzące z Komisji Europejskiej, które wskazują na potrzebę większej kontroli systemu domenowego przez rządy. Jednym z elementów zmiany obecnego stanu rzeczy ma być znaczna rola polityków w przyjmowaniu i odrzucaniu aplikacji o nowe TLD.

Najnowsza wersja przewodnika ICANN dla aplikantów o nowe domeny daje rządom trzy drogi zgłaszania swoich obiekcji w sprawie dowolnej aplikacji o gTLD. Według opublikowanych dokumentów, Komisja Europejska chce ich wzmocnienia.

Governmental Advisory Committee (GAC, komitet doradczy ICANN składający się z przedstawicieli rządów) może formalnie zgłosić wątpliwości co do danej aplikacji, jeśli choć jeden kraj będzie miał z nią jakiś problem. Z dowolnego powodu, w czasie 60-dniowego okresu zgłaszania publicznych komentarzy, wystosowane może zostać „Wczesne Ostrzeżenie” (ang. Early Warining). Ma to dać aplikantom możliwość wycofania się bez ponoszenia żadnych kosztów jeszcze zanim formalne obiekcje zostaną zgłoszone przez GAC.

Komisja Europejska chce by „Wczesne Ostrzeżenie” skutkowały koniecznością okazania przez aplikanta wsparcia „odpowiedniej internetowej społeczności”. Ponieważ jednak szanse na włączenie tego mechanizmu do przewodnika ICANN są niewielkie, Komisja szuka możliwości implementacji rozwiązania w kontrakcie pomiędzy amerykańskim Departamentem Handlu a IANA.

Kontrakt z IANA jest obecnie najważniejszą „bronią” rządów. Musi zostać odnowiony przed końcem marca (o czym pisaliśmy w tym miejscu), a głównym graczem jest tu administracja USA. Komisja Europejska chce by kontrakt zawierał powyższy zapis. Można sobie wyobrazić, że w ten sposób podmioty, które zechcą wprowadzić np. końcówkę .GAY będą miały z tym niemały problem. Nie wiadomo jednak jak taki proces miałby wyglądać i według jakich kryteriów miałby być oceniany.

Oprócz mechanizmu „Wczesnego Ostrzeżenia” GAC ma również sześć miesięcy na oficjalne zgłoszenie obiekcji co do dowolnej aplikacji (według obecnego terminarza to czas pomiędzy 27 kwietnia a 12 listopada przyszłego roku). Problem tego procesu to kompletna anonimowość – nie dowiemy się jaki rząd wyraził obawy i jakim poparciem się cieszy.

ICANN już teraz ma mało środków by odrzucić taki wniosek. Komisja Europejska chce jednak jeszcze bardziej ograniczyć taką możliwość – tylko do wniosków, w których zaistniały prawne lub techniczne powody by skargi nie składać. Mówiąc inaczej: politycy chcą prawa weta.

To jednak nie koniec. Komisja Europejska chce również rozszerzenia listy zastrzeżonych słów, których udostępnienie zależy od poszczególnych rządów (np. nazw krajów) o dowolne słowa, które wskaże GAC. Taki zapis ma się również znaleźć w kontrakcie IANA.

Przedstawione w dokumentach pomysły wskazują na coraz większą nerwowość rządów i ich zapędy autorytarne. Próby przejęcia kontroli nad systemem domen, a szerzej – całym internetem – nie mogą wyjść jednak na dobre. Nikomu.

[Za: .nxt, Domain Incite]