Pozyskać ruch

Jeśli chcemy sprzedawać nasze produkty i usługi musimy przyciągnąć klientów na naszą stronę. A potencjalny klient, to nie przypadkowy odwiedzający, ale osoba, która trafia na naszą stronę ze względu na oferowane przez nas usługi. Jak przyciągnąć takich sprofilowanych, najbardziej wartościowych użytkowników?

Queue

Jest wiele sposobów przyciągnięcia potencjalnych klientów na naszą witrynę WWW. Reklama to jeden ze sposobów, być może słuszny przy biznesie masowym, ale dla małej firmy (SMB), i to w dodatku takiej, która oferuje produkty niszowe, to sposób całkowicie nieopłacalny. Kolejny sposób to pozycjonowanie strony, czyli uzyskanie wysokich pozycji w wynikach wyszukiwania. Jest to sposób dobry, pod warunkiem, że nasze usługi są faktycznie usługami niszowymi, gdzie łatwo wpasować się w wyniki wyszukiwania. W przypadku usług „generycznych” sprawa jest znacznie trudniejsza, i efekty zazwyczaj gorsze. Pozostaje posiłkowanie się „direct navigation” czyli rejestracja domen związanych z charakterem naszego biznesu, i oczekiwanie, że internauta wejdzie na naszą stronę bezpośrednio. Tu jednak pojawia się kwestia kosztu zakupu nazw domen pasujących do naszego biznesu. Im bardziej nasz biznes „typowy” tym wyższa cena za związane z tym biznesem nazwy domenowe. Specjaliści od SEO natychmiast powiedzą, że „pasująca” nazwa domeny to również element pozycjonowania. Owszem – związana z naszym biznesem nazwa domenowa to lepszy wynik w wynikach wyszukiwania, a tym samym większa szansa, że trafi do nas ktoś przez wyszukiwarkę. Niestety – kosztowny…

Pytanie czy przyciągnąć klientów można tylko przez reklamę, pozycjonowanie i „direct navigation”?

Jednym z (jeszcze) rzadko wykorzystywanych sposobów na marketing to skorzystanie z branżowych blogów. Pomysł ciekawy, ale dość trudny do realizacji. Pierwszym i najważniejszym argumentem za tym, aby wykonać wysyłek i trafiać do bloggerów, jest potencjalne grono czytelników bloga. Oczywiście zakładamy, że całkowicie pomijamy ogólno-beznadziejne polityczno-społeczne blogi. Są one dla naszego biznesu całkowicie zbędne, a przekonanie takiego bloggera zazwyczaj nie wchodzi w rachubę. Grono czytelników jest też zazwyczaj przypadkowe. Nasz cel to blogi specjalistyczne, skupiające wokół siebie grono osób zainteresowanych konkretną tematyką. Drugim ważnym argumentem, oprócz tego, że czytelnicy są zainteresowani tematyką omawianą na blogu, to fakt, że dla czytelników blogger zazwyczaj pełni rolę „guru”. Im większy „guru”, tym jego zdanie i opinia jest ważniejsza dla czytelników. Jeśli taki „guru” powie, że firma „XYZ” ma doskonały produkt, to czytelnicy w większości będą podchodzili (przynajmniej na początku) pozytywnie do tego produktu i tej firmy. Ale to też broń obosieczna – jeśli guru powie, że firma „XYZ” ma beznadziejne produkty, to dla czytelników te produkty staną się zapewne także „beznadziejne”.

Ostatnio szukając informacji na temat wykorzystania blogów w marketingu, natrafiłem na bardzo ciekawy poradnik zatytułowany „Small Business Marketing Strategy: Cultivating Bloggers”. Autor artykułu, James A. Martin, podaje kilka sposobów jak „namówić” blogerów do promowania naszego biznesu. Wybrałem najważniejsze postulaty i postaram się z Państwem nimi podzielić.

I tak, po pierwsze radzi, aby ustalić na ile wpływowy jest autor bloga. Do tego mamy wiele narzędzi. Począwszy od informacji o „dopasowaniu” zawartości bloga do jego kategorii i czy są linki zwrotne do bloga z innych blogów, a skończywszy na narzędziach takich jak Compete, Alexa czy PageRank. Tutaj jednak pojawia się problem. Jeśli będziemy starali się zainteresować naszym biznesem największych blogerów, może okazać się, że zostaniemy zignorowani. Tak więc kolejna rada, to mierzyć siły na zamiary. Być może lepiej przekonać do siebie mniej znany blog, i na tej bazie adresować swoje (przyszłe) zainteresowanie do bardziej znanych bloggerów. James A. Martin radzi też, aby zwrócić także uwagę na popularność naszego bloggera w serwisach takich jak Facebook czy Twitter. Im więcej „friends” na Facebook i „followers” na Twitter tym lepiej.

Kolejna rada, to zanim będziemy chcieli dotrzeć do autora bloga, aby wcześniej przynajmniej przeczytać jego wpisy na blogu! Jeśli chcemy nawiązać kontakt z autorem musimy wiedzieć o czym pisał, co go interesowało, na jakie rzeczy zwracał uwagę. Trudno namówić kogoś do współpracy, jeśli nie pokażemy, że my też interesujemy się zawartością bloga.

Mam nadzieję, że udało mi się przekonać Państwa do zauważenia możliwości marketingowych jakie daje współpraca z blogerami. Jest to ciężki kawałek chleba – trzeba zidentyfikować blogerów, nawiązać i utrzymać współpracę. Trzeba też dostarczyć blogerowi ciekawego „contentu”. Jest to więc zadanie dla tych firm, które (jeszcze) zatrudniają ludzi „chcących” coś zrobić. Jeśli Twoja firma to duża korporacja, która woli wydać 100.000 euro, złotych czy dolarów na idiotyczną reklamę niż wykonać wysiłek intelektualny aby dotrzeć do klientów w inny sposób, to nawet nie próbuj sposobu z blogerami. Może skończyć się to efektem odwrotnym od oczekiwanego. Dotarcie i współpraca z blogerami to działanie długofalowe, niełatwe, wymagające zaangażowania. To nie prosty przetarg na kubki z logo czy zamówienie reklamy na portalu…

Autorem wpisu jest dr inż. Andrzej Bartosiewicz. Ekspert w dziedzinie domen internetowych oraz telekomunikacji. W latach 2001-2010 Kierownik Działu Domen NASK, a w latach 2006-2010 członek i przewodniczący Rady Dyrektorów CENTR (organizacji skupiającej ponad 50 narodowych rejestrów domen internetowych). Przez cztery lata przewodniczący grupy studyjnej w Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej zajmującej się tematyką domen internetowych ze znakami narodowymi. Przez wiele lat przewodniczący delegacji rządu polskiego do Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej oraz członek kilku grup roboczych ICANN. Autor ponad 150 prezentacji i publikacji. Obecnie CEO w Yon Consulting, YonConsulting.com