ICANN zachęca do dyskusji w sprawie „privacy whois”

Pod koniec kwietnia pisaliśmy o ukrytych kosztach „darmowych” usług związanych z prywatnością danych whois (ang. privacy whois). Jednym z kluczowych argumentów przemawiających za tą tezą jest możliwość wystąpienia prawnych reperkusji. Podobnego zdania wydaje się ICANN.

Technicznie rzecz ujmując usługi pośrednictwa względem podmiotu rejestrującego domenę polegają na „licencjonowaniu” takich podmiotów do wykorzystywania nazwy. Oznacza to, że usługodawca ponosi (potencjalnie) odpowiedzialność gdyby licencjobiorca wykorzystywał domenę w niewłaściwych celach.

Szkic dokumentu doradczego ICANN, który można komentować pod tym adresem do 9 lipca, wyjaśnia sekcję 3.7.7.3 Registrar Accreditation Agreement (RAA), umowy jaką Korporacja zawiera z operatorami rejestrów. Czytamy w szkicu:

Jeśli zarejestrowany posiadacz domeny (Registered Name Holder) udziela licencji stronie trzeciej, to nie zostaje ona przez to zarejestrowanym właścicielem domeny. Dokument określa również pod jakimi warunkami zarejestrowany posiadacz domeny musi zidentyfikować licencjobiorcę i komu.

ICANN określa w swoim dokumencie te warunki, które muszą być spełnione by pośrednik był zmuszony do wyjawienia kim jest jego klient aby uniknąć odpowiedzialności prawnej. Sugeruje również pewne ramy czasowe: jeśli na przykład jakaś firma dostarczy „rozsądne dowody na możliwe do zaskarżenia szkody”, to Korporacja proponuje by dać pięć dni na konieczność wyjawienia kim jest licencjobiorca.

Dokument znaleźć można pod tym adresem.

Źródło: DomainNameWire