Stara Europa otwiera się na rynek wtórny

Na początku kwietnia wielu znawców i sympatyków rynku domen przecierało oczy ze zdziwienia czytając artykuł opublikowany przez francuski narodowy rejestr domen (AFNIC). Materiał ten zatytułowany „Rynek wtórny domen internetowych” prezentuje podstawową wiedzę z zakresu rynku wtórnego domen, definiuje zakres tego rynku, prezentuje ogólne metody wyceny domen oraz pokazuje statystyki sprzedaży domen z końcówką .FR. Na samym początku w raporcie pada też przykład sprzedaży domeny „credit.fr” za 600 tys. euro w styczniu 2010. Na końcu, w konkluzjach, autorzy raportu zwracają czytelnikom uwagę i przestrzegają przed „porzucaniem” atrakcyjnych nazw domen tylko z powodu (chwilowego) niewykorzystania ich potencjału (np. generowanego ruchu).

Wydawałoby się, że rzeczowy, prosty i generalnie poprawny opis rynku wtórnego nie powinien budzić sensacji. Sensacją jest to, że dotychczas jeden z najbardziej konserwatywnych rejestrów domen z Europy, kontrolowany przez rząd francuski, o nadal bardzo wielu ograniczeniach w rejestracjach, prezentujący publicznie poglądy raczej przeciwne inwestorom domenowym, nagle stara się zmienić swój „image” i wychodzi z taką propozycją. Musi więc paść pytanie: czemu AFNIC wyciąga rękę do rynku wtórnego i czemu robi to właśnie teraz?

World Wide Web
Creative Commons License photo credit: Bull3t

AFNIC przygotowuje się do (prawie) pełnego otwarcia rejestru .FR w marcu 2012. Podawanie takiej (odległej) daty wydaje się nam nieco śmieszne, bo inne rejestry w Europie, w tym rejestr .PL ma liberalizację dawno za sobą (.PL zostało w pełni zliberalizowane w roku 2002). Można się domyślać, że całkowita zmiana podejścia do rynku w rejestrze .FR oraz rządzie francuskim wymaga czasu, stąd takie właśnie odległe terminy (dwa lata to w naszej branży wieczność, ale widać koledzy z Francji nie przejmują się tym…).

Rok 2012 ma być dla domeny .FR tym czasem, kiedy znikną wszelkie ograniczenia, a tym samym konkurencja na rynku wtórnym rozwinie się na dobre. Rejestr próbuje więc przygotować siebie, swoich decydentów oraz klientów do tego co nieuniknione, czyli konkurencji. Pierwszy głos AFNIC o tym, że „domainer” to w sumie postać pozytywna jest czynnikiem edukacyjnym. To sposób myślenia zakładający, że skoro coś i tak jest nieuniknione, to lepiej być do tego nastawionym pozytywnie.

Powyżej napisałem, że AFNIC zamierza zmienić zasady i „otworzy” się na wolne rejestracje w roku 2012. To otwarcie będzie jednak ograniczone do osób fizycznych i firm działających na terenie Unii Europejskiej (obecnie rejestracje są ograniczone do osób prawnych z terenu Francji). Mam osobiście nadzieję, że żadne dodatkowe restrykcje, oprócz faktu posiadania adresu na terenie Unii Europejskiej, nie będą miały miejsca w rejestrze .FR. Niestety to nie jest jeszcze na 100% pewne, gdyż dopiero w najbliższych miesiącach AFNIC będzie przeprowadzał w tym zakresie konsultacje, które mogą teoretycznie zawęzić plany zarządu AFNIC’a. Nie spodziewam się jednak aby np. rejestratorzy z Francji zgłaszali zastrzeżenia co do możliwości rejestracji domen dla podmiotów z Unii Europejskiej i nie potrafię wyobrazić sobie ludzi, którzy będą powiewali flagą francuską pod budynkiem AFNIC’a i żądali „.FR tylko dla Francuzów”. Ostatecznie przecież „business is business”.

Zmiana nastawienia rejestru .FR ma dla mnie też pewien wymiar prywatny. Mój dobry kolega, Mathieu Weill, który kieruje AFNICiem, zastąpił mnie w lutym tego roku na stanowisku Chairmana organizacji CENTR skupiającej ponad 50 rejestrów narodowych domen. Wszyscy znają moje pozytywne nastawienie do rynku wtórnego. Miałem nadzieję, że mój wkład w promocję domainingu pośród rejestrów z Europy nie będzie zaprzepaszczony. I nagle, niespodziewanie, AFNIC ze swoim szefem mówi że „domaining” nie jest zły. To dobry znak dla całego rynku. Teraz kolej chociażby na Norwegię (domeny .NO) czy Finlandię (domeny .FI), gdzie poziom restrykcji i ograniczeń można przyrównać chyba tylko do Guantanamo na Kubie.

Raport AFNIC na temat rynku wtórnego warto przeczytać. Eksperci tego rynku nie znajdą tam nic nowego, ale dla początkujących to doskonały materiał. Będę chciał namówić moich kolegów z AZnews, abyśmy wspólnie, czyli redakcja i czytelnicy, przygotowali podobny materiał ale w języku polskim. Niestety nie ma w języku polskim całościowego opracowania na temat rynku wtórnego a nie wszyscy zainteresowani rynkiem znają dobrze angielski. Takie opracowanie byłoby też przydatne naszym rodzimym inwestorom domenowym, którzy często muszą tłumaczyć swoim potencjalnym klientom, że nie są „wielbłądami” i na czym polega sprzedaż domen. Do stworzenia takiego wspólnego (ale oczywiście znacznie lepszego niż AFNICowe) opracowania na łamach „AZnews” zapraszam już teraz – niedługo zaproponuję szkielet takiego dokumentu i będę wdzięczny za konstruktywne uwagi.

Autorem wpisu jest dr inż. Andrzej Bartosiewicz. Ekspert w dziedzinie domen internetowych oraz telekomunikacji. W latach 2001-2010 Kierownik Działu Domen NASK, a w latach 2006-2010 członek i przewodniczący Rady Dyrektorów CENTR (organizacji skupiającej ponad 50 narodowych rejestrów domen internetowych). Przez cztery lata przewodniczący grupy studyjnej w Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej zajmującej się tematyką domen internetowych ze znakami narodowymi. Przez wiele lat przewodniczący delegacji rządu polskiego do Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej oraz członek kilku grup roboczych ICANN. Autor ponad 150 prezentacji i publikacji. Obecnie CEO w Yon Consulting, YonConsulting.com