Początek nowej ery – domeny najwyższego poziomu w cyrylicy i po arabsku

Zanim opowiem Państwu co takiego zdarzyło się w ostatnich dniach w ICANN (organizacji zarządzającej centralną listą domen najwyższego poziomu oraz zajmującej się przydziałem bloków adresowych protokołu IP), pozwolę sobie na opowiedzenie historii domen ze znakami narodowymi i historii Internetu w ogóle.

Rok 1983

Otóż historia Internetu jaki znamy dzisiaj, czyli z adresami internetowymi nie w postaci numerów IP, ale nazw domen, zaczęła się w roku 1983, kiedy to powstał DNS, a roku 1987 DNS był praktycznie dojrzałym protokołem… który niewiele zmienił się do dnia dzisiejszego. Jednym z aspektów tego stanu rzeczy jest to, że domeny pisane w podstawowym alfabecie łacińskim (a więc bez „ą”, „ę” i znaków narodowych z innych języków) składającym się z 26 znaków oraz 10 cyfr oraz myślnika, były i są podstawową formą w jakiej istnieją w Internecie. Pomimo potrzeby wprowadzenia do nazewnictwa w Internecie domen w językach narodowych (szczególnie tych nie opartych na alfabecie łacińskim jak np. cyrylica, greka, arabski, chiński, japoński, perski itd.), nikt nie kwapił się do zmiany protokołu i umożliwienia korzystania z domen w językach narodowych. Pewien przełom, a raczej „nakładka” została oficjalnie zaakceptowana przez organizację (IETF) standaryzująca protokoły wykorzystywane w Internecie dopiero w roku… 2003.

Rok 2003

Nakładka ta zakłada, że system nazw domenowych pozostaje taki (no prawie taki…) jak w roku 1987, natomiast translacja adresów w językach „narodowych” na adresy w podstawowym zakresie ASCII dokonuje się na poziomie aplikacji klienckich czyli np. przeglądarki Internetowej.

Jak działa taki algorytm? Użytkownik wprowadza domenę w swoim skrypcie językowym, przeglądarka (lub system operacyjny komputera użytkownika) zmienią ją za pomocą algorytmu „Punycode” na postać nazwy w ASCII, po czym dodawany jest 
przedrostek „xn--”.

Dla przykładu domena „sęk.com” otrzyma po przekodowaniu do postaci końcowej czyli tzw. „IDNA” za pomocą algorytmu „Punycode” następujący wygląd: „xn--sk-fna.com”

Serwery DNS przechowują tak właśnie „zakodowane” w postaci ciągu znaków „IDNA” nazwy domen. Dzięki temu rozwiązaniu zakładającemu, że nazwy w DNS składają się nadal z 26 liter, 10 cyfr i myślnika (czyli tak jak w roku 1983), zamiast zmienić oprogramowanie kilkuset tysięcy serwerów DNS istniejących na świecie aby bezpośrednio obsłużyć nazwy domen w językach narodowych, należy zmienić oprogramowanie… ponad miliarda komputerów. Niby zadanie trudniejsze, ale zaletą tego właśnie rozwiązania jest to, że stabilność całej sieci nie jest zagrożona – wszystkie elementy sieci nadal wykorzystują znany sobie od 1983 roku protokół.

No więc skoro jest rok 2003 i działa protokół dla wsparcia domen ze znakami narodowymi to poszczególne kraje mogą umożliwić rejestrację domen ze znakami narodowymi. Zasadniczo tak, ale takie rozwiązanie jednak jest połowiczne, bo nadal identyfikator kraju czyli np. .PL .DE. RU w nazwie domenowej pozostaje niezmienione. Dla wielu krajów (w tym Polski), nie stanowi to żadnego problemu, bo wszyscy doskonale rozumiemy że „PL” to identyfikator dla Polski, „DE” dla Niemiec itd.

Dla krajów spoza naszego obszaru językowego, powyższe rozwiązanie jest całkowicie niesatysfakcjonujące. Aby nie rozglądać się daleko, weźmy np. Grecję, Bułgarię, Ukrainę, Rosję czy Białoruś – wszystkie te kraje posługują się swoimi alfabetami, co stawia pod znakiem zapytania sens łączenia np. cyrylicy czy greki w nazwie domenowej przed „kropką” oraz frazy .RU czy .GR na końcu.

Warto jednak dodać, że rozwiązanie opracowane przez IETF było od samego początku gotowe do obsługi zarówno translacji pierwszego członu nazwy domenowej jak i członu oznaczającego kraj. Mimo to, musieliśmy czekać do 2010 aby można było zacząć posługiwać się nazwami w 100% w językach narodowych. W międzyczasie do akcji włączyły się takie instytucje jak chociażby ITU czyli Międzynarodowa Unia Telekomunikacyjna (gdzie miałem zaszczyt kierować tymi pracami) czy też rządy poszczególnych krajów, które dążyły do wymuszenia na ICANN wprowadzenia domen ze znakami narodowymi.

Rok 2009

Początkiem prawdziwego procesu, który mam nadzieję doprowadzi do pojawienia się pierwszych domen ze znakami narodowymi w tzw. „root” czyli na głównym serwerze na którym znajdują się delegacje wszystkich domen narodowych (ccTLD) i globalnych (gTLD), było zaakceptowanie przez ICANN tzw. Fast Track czyli procedury wprowadzenia domen krajowych w językach narodowych do root’a. Nastąpiło to w październiku 2009 roku.

Rok 2010

Wysiłki zostały uwieńczone sukcesem w miniony czwartek, kiedy to szef ICANN (dokładniej: nowy szef ICANN), Rod Beckstrom podzielił się informacją, że Zarząd ICANN zaakceptował wprowadzenie domen narodowych dla Rosji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu i Arabii Saudyjskiej.

Zaakceptowane zostały następujące domeny:

  • .рф (xn--p1ai) dla Federacji Rosyjskiej, a domenę otrzymało Coordination Center for TLD RU
  • السعودية (xn--mgberp4a5d4ar) dla Arabii Saudyjskiej, a domenę otrzymało Communications and Information Technology Commission
  • امارات (xn--mgbaam7a8h) dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a domenę otrzymał Urząd Regulacji Telekomunikacji (Telecommunications Regulatory Authority)
  • مصر (xn--wgbh1c) dla Egiptu, a domenę otrzymał Urząd Regulacji Telekomunikacji (National Telecommunication Regulatory Authority)

W poniższej tabelce, po lewej stronie nazwa wyświetlana użytkownikowi, po prawej ciąg znaków systemie DNS:

Wersja użytkownika…….. Wersja DNS tzw. IDNA
.рф xn--p1ai
السعودية xn--mgberp4a5d4ar
امارات xn--mgbaam7a8h
مصر xn--wgbh1c

Sama akceptacja nie oznacza uruchomienia rejestracji w tych domenach. Zanim domeny trafią do DNS, zanim rejestry krajowe rozpoczną rejestrację dla „zwykłych zjadaczy chleba” wody w Nilu jeszcze wiele upłynie. Ale decyzja jest, a to oznacza, że pozostały tylko kwestie organizacyjne i techniczne do rozwiązania.

Bieżący tydzień będzie natomiast nie tylko upływał w atmosferze radości z domen IDN na najwyższym poziomie DNS, ale też na narzekaniach ze strony tych krajów, które miały aspiracje być w gronie prekursorów, a które nie zostały dopuszczone do tego niewątpliwego zaszczytu (m.in. Chiny, Grecja, Bułgaria). Według informacji przekazanych przez Tinę Dam z ICANN, na chwilę obecną do ICANN zgłosiło się 21 krajów z wnioskiem o rejestrację domeny najwyższego poziomu, z których to krajów, 11 przeszło pomyślnie proces weryfikacji poprawności ciągu znaków stanowiącego domenę TLD (tzw. „String Evaluation Process”). Z tych 11 krajów, które przeszły pomyślnie „String Evaluation Process”, cztery wymienione wcześniej uzyskały już zgodę Zarządu ICANN na ich wdrożenie w DNS.

Niestety rządy 17 pozostałych krajów będą musiały poczekać na kolejne decyzje ICANN – miejmy nadzieję, że nie potrwa to zbyt długo.

(Andrzej Bartosiewicz i Rod Beckstrom, spotkanie w Brukseli, grudzień 2009)

No cóż, pewien etap mamy za sobą. To co było oczywiste dla mnie i dla wielu innych osób w roku 2003, okazało się oczywiste dla innych dopiero w 2010 roku. Należy docenić Roda Beckstroma, szalenie miłego i skutecznego człowieka (na zdjęciu ten facet z prawej, ja jestem z lewej), który potrafił doprowadzić w krótkim czasie po objęciu sterów ICANN (od czerwca 2009) do wydarzenia bezprecedensowego – umożliwienia ludziom rejestracji domen internetowych w pełni w ich własnych językach.

Z mojej strony wielkie gratulacje dla Roda. Mam nadzieję, że w krótkim czasie (w każdym razie w tym roku) uda się doprowadzić do faktycznego (praktycznego) uruchomienia domen w skryptach narodowych już w DNS, oraz że pozostałe aspirujące kraje osiągną to, na co czekają od dawna.

Autorem wpisu jest dr inż. Andrzej Bartosiewicz. Ekspert w dziedzinie domen internetowych oraz telekomunikacji. W latach 2001-2010 Kierownik Działu Domen NASK, a w latach 2006-2010 członek i przewodniczący Rady Dyrektorów CENTR (organizacji skupiającej ponad 50 narodowych rejestrów domen internetowych). Przez cztery lata przewodniczący grupy studyjnej w Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej zajmującej się tematyką domen internetowych ze znakami narodowymi. Przez wiele lat przewodniczący delegacji rządu polskiego do Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej oraz członek kilku grup roboczych ICANN. Autor ponad 150 prezentacji i publikacji. Obecnie CEO w Yon Consulting, YonConsulting.com

Jeden komentarz do “Początek nowej ery – domeny najwyższego poziomu w cyrylicy i po arabsku”

  1. No to teraz się dopiero zacznie inwestowanie w nowe domeny w Rosji. I tak mają gigantyczny wzrost :)