Ideologia, emocje i kontrowersje sporu o .XXX
W dyskusji o powstaniu rozszerzenia .XXX najbardziej brakuje merytorycznych argumentów. Górę biorą emocje. W dużej mierze wynika to z działań ICANN. Z drugiej zaś strony Korporacja znajduje się pod sporą presją.
O kontrowersjach wokół aplikacji ICM Registry o końcówkę .XXX pisaliśmy obszernie wczoraj, przy okazji listu otwartego Stuarta Lawley’a. Tymczasem serwis Domain Name Wire postanowił przyjrzeć się komentarzom dotyczącym tego projektu jakie zamieszczane są na stronach ICANN. Efekt wygląda następująco:
Ponad 13 stron komentarzy. To rzadki widok. Czy znaczenie ma, że większość z opinii ma taki sam tytuł i taką samą treść (co zawdzięczamy organizacji Focus on the Family)? Czy głos użytkownika MITTENS1120 lub eagleswings07 powinien mieć znaczenie w podejmowaniu decyzji o rozstrzygnięciu sporu o .XXX? Czy ważne jest to, że większość z komentujących po prostu twierdzi, że pornografia jest zła?
Trudno o .XXX rozmawiać rzeczowo. Do głosu dochodzą bowiem emocjonalne, ideologiczne spory wokół samej „golizny”. Kto stanie w obronie ICM Registry wytykając ICANN niewłaściwe zachowania? Czy sprawę będzie musiał rozstrzygnąć sąd?



20.04.2010 
