Edelman: domeniarze wyrządzają poważne szkody
Wczoraj opisywaliśmy wyniki badań naukowców z uniwersytetu Harvarda, którzy przekonują, że Google zarabia około 500 mln dolarów rocznie na działaniach typosquattersów. Rozmowę z jednym z nich, Benem Edelmanem, przeprowadziła firma Cyveillance, zajmująca się zagadnieniami cyber wywiadu. Badacz przekonuje, że działania domenowych inwestorów nie służą niczemu dobremu.
![]() |
Warto wspomnieć, Edelman jest również współautorem pozwu przeciwko Google i szeregowi innych graczy na tym rynku. Oskarża ich o działania związane z typosquattingiem właśnie.
W wywiadzie badacz mówi, że nie uważa by działania domenowych inwestorów przynosiły znaczną i oryginalną wartość. Choćby w kontekście internatów, którzy mylą się przy wpisywaniu adresów domen.
Tak, część użytkowników zgaduje nazwy domen i domeniarze mogą wyświetlać wyniki, które w przeciwnym razie byłby zastąpione informacją o błędnym wpisaniu adresu. Ale większość przeglądarek wyświetla obecnie wyniki, które są o wiele bardziej użyteczne od tych udostępnianych przez właścicieli domen – mówi Edelman, który zdaje się usprawiedliwiać działanie dostawców usług internetowych i twórców przeglądarek, nawet jeśli zarabiają na pokazywanych wynikach w podobnym do domenowego parkingu mechanizmie.
Domeniarze wyrządzają obecnie poważne szkody: po pierwsze wyczerpują budżety reklamodawców. Sprawiają również, że rosną koszty przedsiębiorców, którzy chcieliby pozyskać domeny najlepsze dla ich biznesów; pozostają niewykorzystane, nie służą niczemu interesującemu. Domeniarze blokują nazwy, które nie mogą zostać użyte do czasu gdy pojawi się klient z odpowiednią ceną – mówi dalej Edelman.
Proponujemy więc by wszystkie wolne działki w miastach odebrać ich właścicielom i przeznaczyć na cele budowlane – nie mogą przecież być nadal blokowane i niewykorzystane!
Smaczków w wywiadzie jest więcej, z całością można zapoznać się pod tym adresem.



04.03.2010 
