Tłumaczenia domenowe – dobry słownik wciąż się liczy

Wykorzystywanie Tłumacza Google jest jednym z najpoważniejszych błędów popełnianych przez domenowych nowicjuszy. Przypomina wywieszenie tablicy: brakuje mi doświadczenia. Tłumacz (podobnie jak wiele darmowych rozwiązań tego typu) nie radzi sobie zbyt dobrze – szczególnie w tłumaczeniu na polski – myli słowa i nigdy nie zrozumie kontekstu.


Creative Commons License photo credit: cori kindred

Aplikacje tłumaczące są dobre w przypadku poszczególnych paragrafów, kiedy mamy trudności ze zrozumieniem myśli, czy występują tam wyrażenia, których sens jest dla nas niejasny. Warto więc wystrzegać się tłumaczenia „z automatu”, nawet pomimo, że jest to proste i kuszące rozwiązanie.

Jaki jest więc najlepszy sposób na domenowe tłumaczenie? Dobrze zacząć od przygotowania listy obcojęzycznych terminów i ich poprawnych tłumaczeń. Przydają się tu zagraniczni koledzy lub dobry słownik, który nie tylko podpowie znaczenie danego słowa, ale również jego różne formy – co jak wiemy ma znaczenie choćby w naszym rodzimym języku.

Jest jeszcze jedno możliwe rozwiązanie. Jeśli planujemy sprzedać daną domenę za większe pieniądze – powiedzmy od kilkuset dolarów i wyżej warto skontaktować się z profesjonalnym tłumaczem. Prosta pracą którą wykona za relatywnie niewielkie pieniądze (kilkanaście, kilkadziesiąt dolarów) będą warto swojej ceny.

Można również skorzystać z pomocy kolegów-domeniarzy z innych krajów za pośrednictwem choćby serwisów społecznościowych. Tak czy inaczej – dobrze jest podejść do tematu trochę bardziej profesjonalnie.

Źródło: elliotsblog.com

Nie ma jeszcze komentarzy… Bądź pierwszy!