Jak sprawić by nazwy domen budziły poczucie bezpieczeństwa?
Jakie pierwsze skojarzenia przychodzą Wam do głowy kiedy słyszycie słowo Viagra, pyta Joel Ohman z Domain Superstar? Siła, witalność, wodospad (bliskość słowa Niagara)? A jakie macie skojarzenia kiedy słyszycie “1-[[3-(6,7-dihydro-1-methyl-7-oxo-3-propyl-1Hpyrazolo[4,3-d]pyrimidin-5-yl)-4-ethoxyphenyl]sulfonyl]-4-methylpiperazine citrate”? Czy nazwa brzmi jak coś bezpiecznego? Owszem, mimo że w rzeczywistości to różne nazwy tego samego produktu.
![]() |
Ohman przytacza artykuł z Wall Street Journal, w którym Jason Zweig zastanawia się nad wykorzystaniem konwencji w języku instytucji finansowych. Sugeruje tam istnienie trzech składników niezbędnych do psychologicznej siły danej nazwy produktu, firmy, czy domeny.
- łatwość postrzegania;
- łatwość wymawiania;
- łatwość zapamiętania.
Przytacza również dwa badania. W pierwszym, klastycznym już eksperymencie psychologicznym pokazano ludziom szereg fikcyjnych nazw dodatków do żywności. Część – tak jak na przykład Magnalroxate – były w miarę łatwe do wypowiedzenia; inne – jak Hnegripitrom – sprawiały w tym aspekcie ogromne trudności. Badani zostali poproszeni o ocenienie „bezpieczeństwa” poszczególnych składników (tylko ze względu na nazwę). Niewymawialne nazwy były uznawane za średnio 29 proc. bardziej niebezpieczne.
W innych badaniach poproszono o ocenę bezpieczeństwa hipotetycznych kolejek górskich w parkach rozrywki – znów tylko ze względu na ich nazwę. Część była krótka i wpadająca w ucho – jak Chunta. Część zaś długa i trudna – jak Vaiveahtoishi. Bez szczegółowych informacji na temat kolejek badani określili te o skomplikowanych nazwach jako średnio 44 proc. mniej bezpieczne.
Konkludując. Im łatwiej jest coś postrzegać, zapamiętać lub wymówić – tym bezpieczniej się czujemy. I to bez znaczenia czy mamy na ten temat rozbudowaną wiedzę, czy nie.



19.11.2009 
