Przeglądarki to niekontrolowalne wyszukiwarki

Na blogu Elliota pojawił się wpis poświęcony problemowi, który podobny jest do tego, który poruszaliśmy niedawno również na łamach AZnews.pl. Opisywaliśmy hipokryzję amerykańskich korporacji wspierających typosquatting, co wyraża się faktem, że kiedy użytkownik produktów Dell’a lub usług Verizon niepoprawnie wpisze adres strony w swojej przeglądarce internetowej, zostaje przeniesiony na stronę pełną reklam. Elliot opisuje zaś proceder „dokańczania” niepełnych URL przez przeglądarki w zależności od dostawcy internetu.

Firefox Textorized
Creative Commons License photo credit: psd

Elliot przekonał się, że po wpisaniu w pasek adresu przeglądarki Safari wyrażenia „TVListings”, zamiast do TVListings.com (co zwykle dzieje się w takich przypadkach) został przeniesiony do serwisu Road Runner, jego dostawcy internetu.

Jako komentarz do tego wpisu Michael H. Berkens z TheDomains opublikował ciekawy tekst, w którym dzieli się swoimi doświadczeniami. Jego zdaniem problem leży gdzie indziej: w przeglądarkach. Ich producenci uważają bowiem, że powinny być one również wyszukiwarkami.

Jeśli korzystasz z Safari - pisze Berkens - i wpiszesz słowo „ football”, przeglądarka powinna zabrać cię na stronę football.com. Jeśli jednak wpiszesz „football” w Firefoxie trafisz na stronę NFL.com. Dlaczego? Ponieważ Firefox zachowuje się jak wyszukiwarka i przenosi cię tam, gdzie ich zdaniem powinieneś trafić.

Berkens podaje również przykłady. Wpisując słowo „Attorney” trafia na wpis w Wikipedii. Wpisując „Trial Attorney” nie ląduje w TrialAttorney.com, ale na stronach thefreedictionary.com.

Podsumowując, przeglądarki stały się niekontrolowalnymi wyszukiwarkami, czasami wypełniającymi brakujące części adresu, a czasami przenoszącymi cię w dowolnie wybrane przez siebie miejsca – pisze Berkens.