ICANN chce twojej ręki i nogi za nowe rozszerzenia?
Jesienią branżę domenową obiegła wieść, że zarejestrowanie nowego rozszerzenia będzie kosztować 185 tysięcy dolarów. Kilka dni temu ICANN wydał drugi szkic „New gTLD Guidebook”, w którym można sobie poczytać, ile faktycznie ICANN na nowych rozszerzeniach zarobi.
![]() |
Oczywiście cena za rozpatrzenie wniosku pozostaje jaka była: 185 tys. dolarów. Ale potem pieniądze dalej płyną. „Registry Services Review Fee” to opłata za dodatkowe koszty związane z przedstawieniem wniosku zespołowi Registry Services Technical Evaluation Panel (RSTEP). Ten trzyosobowy zespół za swoją pracę chce przynajmniej 50 tys. dolarów. Jednak w pewnych przypadkach potrzebny będzie zespół pięcioosobowy… oczywiście droższy.
Może być tak, iż ktoś chciałby zarejestrować takie samo rozszerzenie. Wtedy zaczyna się spór. Spór kosztuje – każdy kto chce zgłosić formalny sprzeciw musi wpłacić bezzwrotną opłatę od 1000 do 5000 dolarów. Jest to tzw. „Dispute Resolution Filing Fee”.
Jeśli znajdzie się chętny zapłacić ICANN-owi te pieniądze, to pojawia się kolejna opłata: „Dispute Resolution Adjudication Fee”. Strony sporu muszą z góry wnieść opłaty które pokryją przewidywany koszt jego rozstrzygnięcia. Koszt ten liczy się od godziny pracy zespołu sędziowskiego. Strona która wygra spór odzyskuje swoją opłatę. Przegrywający ponosi całość kosztów. Ale teraz trzymajcie się mocno, bo ICANN wycenił koszt pracy swoich ekspertów nielicho:
„godzinna stawka za posiedzenie jednoosobowego panelu może wynosić od 32 tys. do 56 tys. dolarów (lub więcej) a trzyosobowego panelu od 70 tys. do 122 tys. dolarów (lub więcej)”
ICANN nie informuje z góry ile czasu może zabrać rozstrzygnięcie sporu. Godzinę? Trzy godziny? Dziesięć?
Lista ta nie obejmuje opłat, które będą wniesione do ICANNu po zarejestrowaniu nowego rozszerzenia.
To nie jest wszystko. ICANN ustalił zasady prowadzenia aukcji, gdyby wiele podmiotów się zgłosiło do zarejestrowania takiego samego rozszerzenia (np. .shop). Na tym też Internetowa Korporacja ds Nadawania Nazw i Numerów zarobi niemało. Najbardziej ciekawi to, że w trakcie aukcji nikt nie będzie mógł zalicytować większej kwoty niż złożył w depozycie ICANN-u przed jej rozpoczęciem. Jeśli jesteś gotów za .shop zapłacić maksymalnie milion dolarów, to musisz te pieniądze wpłacić przed aukcją na konto Korporacji. Cały proces jest niezwykle skomplikowany, aukcja odbywa się w turach, w których odpadają kolejni uczestnicy.
A jeśli ktoś chce wycofać się i zrezygnować? Tomamy dla niego pocieszającą wieść. ICANN zwróci 20 proc. opłaty aplikacyjnej – z 185 tys. dolarów odda 37 tys. dolarów.
Na pewno na tych warunkach ICANN zrobi się bardzo bogatą organizacją. Poczytajcie zresztą o tym sami w szkicu zasad, dostępnym tutaj: http://www.icann.org/en/topics/new-gtlds/draft-rfp-clean-18feb09-en.pdf.
Za: TheDomains



22.02.2009 
