Sezon, czy nie sezon – oto jest pytanie
Branża domenowa to rządzi się także swoimi sezonowymi prawami. Na przykład: obecnie dobrym pomysłem może być handel nazwami kojarzącymi się z Bożym Narodzeniem, czy Świętem Dziękczynienia. Rozważać można jednak wiele zalet i wad traktowania tego typu domen jak dobrej krótkoterminowej inwestycji.
![]() |
Wspaniałą rzeczą w sezonowych domenach (w czasie okresu, do którego się odnoszą) jest duża szansa na wzrost ruchu – niezależnie czy nasza domena jest zaparkowana, czy rozwinięta w jakiś serwis. Powiedzmy, że mamy bożonarodzeniową domenę. Ludzie, co oczywiste, myślą o tych świętach, kiedy one nadchodzą, będą szukać informacji o nich o wiele częściej niż latem. No właśnie – w lipcu nie uraczysz wielu odwiedzających, zainteresowanych zbliżającymi się („o Boże, musze kupić prezenty, zostało zaledwie sześć miesięcy!”) świętami. Sezonowość może być więc zarówno zaletą jak i wadą.
Zabrzmi to jak truizm, ale część sezonowych domen wydaje się dobrą inwestycją, a część nie. Głównym kryterium wydaje się długość trwania okresu, do którego odnosi się nazwa domeny. Boże Narodzenie może być więc dobrym pomysłem, zważywszy na to, że okres przygotowań i konsumenckiej euforii wydłuża się stopniowo, zaczynając się aktualnie tuż po Święcie Zmarłych. Z drugiej strony nazwa domeny odnosząca się do 1 Maja, czy 4 Lipca może nie przynieść takich profitów.
Źródło: dnunderground



01.12.2008 
