Idź do lasu, upoluj domenę

Jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy w branży domenowej jest przejmowanie wygasających nazw. O ile niedawno przypominało to ulubione męskie zajęcie (czytaj: polowanie), obecnie dominują tu serwisy i technologie wspomagające tego typu transakcje.

à la chasse
Creative Commons License photo credit: gilles chiroleu

Prawie każdy domeniarz słyszał o Yun Ye. To człowiek, który umiejętnie wyszukiwał wygasające domeny i rejestrował je jak tylko właściciele je porzucali. Zbudował w ten sposób imponujące portfolio, zawierające naprawdę wspaniałe „okazy”. Większość z przjetych przez niego domen wygasła ponieważ właściciele nie chcieli ich więcej, zapomnieli odnowić, redukowali koszty itd.

Tego typu nazwy mają ogromną wartość wynikającą z ich jakości. Prawdziwym jednak bonusem jest fakt, że większość z nich generuje znaczny ruch. W ramach tych domen często funkcjonują serwisy, a kiedy prawa do nazwy wygasają – użytkownicy wciąż je odwiedzają.

Ruch pochodzi z wyszukiwarek (ze stron już zindeksowanych), linków na innych stronach oraz bezpośrednich wejść. Domeny można zaparkować, zbudować na nich nowe serwisy lub skierować ruch na strony partnerskie.

Yun Ye zakończył sprzedawanie swojego portfolio 100 tys. nazw firmie Marchex w 2005 roku zarabiając… 165 milionów dolarów. Miło?

Cała społeczność domeniarzy stała się obsesyjna w stosunku do wygasających domen. Powstały serwisy sprzedające listy tego typu nazw,  technologie umożliwiające je wyłapywać.

To prawda – co dla jednego jest zbędnym balastem, dla innych jest poszukiwanym skarbem. Dzięki takim serwisom jak ExpiringDomains.com sprzedający mogą zareklamować swoje domeny a potencjalni kupcy mogą uczciwymi metodami je przejąć. W Polsce podobną funkcję pełni Dropped.pl.

Źródło: eBusinessDomains