Gmail.pl – kłopotliwa domena
16 października 2008 zakończy się na serwisie Allegro.pl aukcja, na której oferowana jest domena prostyadres.pl. Aukcja została wystawiona nie po raz pierwszy (wcześniej mimo dużego zainteresowania została przerwana) i nie było by w tym nic szczególnego gdyby nie to, że do domeny dołączony jest bardzo szczególny gratis, budząca spore emocje domena: gmail.pl.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, której domeny naprawdę dotyczy aukcja. Dlaczego więc nie jest to powiedziane wprost, po co tak komplikować sprawę? Czy sprzedawca, który jest przekonany, że oferuje pewną i uczciwą transakcje udaje, że sprzedaje co innego? Czy ktokolwiek uwierzy, że idąc do sklepu kupić podkładkę pod myszkę dostanie jako dodatek laptop albo samochód?

Przypomnijmy, że kwestia komu należy się ta domena budzi spore kontrowersje i dzieli uczestników wielu internetowych dyskusji. Oficjalna wersja rejestracji domeny, którą możemy przeczytać np. na di.com.pl opowiada o Grupie Młodych Artystów i Literatów (GMAiL), którzy zarejestrowali ją trochę nieświadomi ewentualnych kłopotów związanych z jej posiadaniem. Kłopoty rzeczywiście się pojawiły, domeną zainteresowała się firma Google Inc., która też uważa, że posiada do niej prawa. Strony nie doszły do porozumienia, sprawa znalazła się w sądzie polubownym do spraw domen PIIT, ale została umorzona z powodów formalnych i domena pozostała przy literatach. Tu rodzi się pytanie jakie to były powody, i – skoro to tylko powody formalne – czy w związku z tym należy się spodziewać kolejnej sprawy wytoczonej przez Google? A jeżeli tak to jaki padnie wyrok?

Ciekawe szczegóły odnośnie domeny i jej sprzedawcy przedstawił na forum di.pl jeden z jego uczestników, zdają się one potwierdzać przypuszczenia, że rejestracja domeny nie była przypadkowa, i że w całej sprawie nie koniecznie chodzi o poezję. Zresztą każdy, który poszpera trochę w sieci zorientuje się, że informacje podawane przez osobę sprzedającą domenę są miejscami zdecydowanie niejasne. Jeśli dodać do tego brak pewności odnośnie zakończenia sądowego aspektu sprawy, oraz dziwny sposób sprzedaży (oddania?) domeny, rodzi się pytanie czy dla ewentualnego kupca nie okaże się ona dość kłopotliwą zdobyczą.



08.10.2008 